Sunday, 21 March 2010

wiosna?

zbieram ubrania
chodząc po twoim mieszkaniu
te wczorajsze,
które dymem pachną

muzyką słychać
jak odbija się dźwięk od nich

od wczorajszych ubrań

nago stąpam po zimnej posadzce

zupełnie nago, nie przeszkadzam sobie

szukam moich wczorajszych ubrań
dymem pachnących, winem
muzyką


chodzę po twoim mieszkaniu
szukam wczorajszej nocy
już ranek mnie zastał
pierwszy tej wiosny

Tuesday, 16 March 2010

nie pamiętam kiedy to napisałam, lecz niedawno, nie da w no

naga kobieta
jak wiosenny deszcz
niespodziewanie
przyjdzie do Ciebie
nad ranem

otworzysz jej drzwi
odsłonisz okno
wejdzie przez dziurkę
do której klucza
nie ma

naga kobieta
rozbudzi wspomnienia
zapomnisz
przypomnisz
rozbierzesz jej uda

jeśli będziesz cicho
usłyszysz szloch
twojej dłoni
jej skóry
ciała którego nie ma

pożądanie
poplątanie
nie wiesz gdzie pójdziesz dziś
by odsłonić
już nagie ciało jej

naga kobieto
nie zasłaniaj się wstydem, nie
przecież w sobie
nosisz myśli
których już nie ma

Monday, 1 February 2010

dupa!

dupaaa!!!!

I binged today. :[

I ate: soup
doughnut with pudding, chocolate and sugar-icing!!
next -> french fries
an apple
sandwich :<


I am hopeless!! totaly hopelessssssssssssssssssssssssssss :{

Sunday, 31 January 2010

:(

Today was a horrible day. :(

I binged!! :(

pack of chocolate cookies!!!!!!!!!! :( :( :(

I want to move back the time. :(

Friday, 29 January 2010

my daily vexation

I have a problem with my neighbour who lives under my flat. He always listens to the music to loud. Everyday I go to guard and ask him to silence this guy. I think he is unmannered. He doesn't obey the rules of living in community. I think I should write a letter of complaint to a hotel administrator.

Tell me, why he is so rude? Why he cannot listen to the music using the phones?

I hate this stupid jock?

I HATE THIS GUY!!!

:(

I'm ill.

I ate one little piece of bread, one hot dog (sausage).

For dinner, it was a bowl of pea-soup.

But I feel so bad now, because I ate a sandwich with cheese and one russian dumpling. :(


Lost and broken
Hopeless and lonely
Smiling on the outside
But hurt beneath my skin

My eyes are fading
My soul is bleeding
I'll try to make it seem ok
But my faith is wearing thin

Thursday, 28 January 2010

oh my goooooooood!!!!!

I feel horrible!!! :(

all I want is bed and cup of hot tea with raspberry juice

I am sick!

mummy, take me to my home :(



how can I learn to my next exam? (culture animation and organisation, I don't know how to translate it)

Wednesday, 27 January 2010

This day was wonderful.

I ate only a bredroll with white lentil.

Dinner - beef with onion.

And of course one apple.
I love apples.

But.. I caught a cold and I don't feel good. :(

Tuesday, 26 January 2010

That was a quite good day.

This is the third day without binging! Yeah!

I ate breakfest (2 little sandwiches), about midday few cookies, two apples and for dinner - stew beef with onion and peper. I don't have kitchen in my hotel room, so I have to eat what my parents cooked for me. They sometimes come to see me at weekends. They bring self-prepared food in jars. Here I have only a microwave, so I can heat it.

Sometimes, when I've time I go out and eat at the university lunchroom or in vega-bar - GreenWay. At the University they have fantastic russian dumplings however I prefer a bowl of soup. Their soups are the cheapest dish in whole city - less than 1€ (2,5zł).

So, as You can see, I love eat and thinking about it. I wish I did not like it.

Monday, 25 January 2010

21

I get 5 on my movie-exam and also 5 on another exam (antropology of language).

Whooooow! Is it really me? Oh, I don't believe!


Oh, today is my b. day.
Thanks God this day is almost over.

Sunday, 24 January 2010

Exam.

Tomorrow I'm going to have a movie-exam. It is really hard to pass. I had a lot of things to do for it. Screenn-play, description of each scenes and storyboard. I did also a playbill. It is collage. I'll show You my handicraft. :)


My movie is about french top model.Tall, skinny, beautifull - perfect. She is addicted to shopping. The main idea of film is a critic of consumptiony life style. Obsesive thinking of body. It is really weird scenario.





What do You think about my collage?

Saturday, 23 January 2010

in english, please

So, I've decided to write in eglish, to let You know my problems.
On the spot I apologize to You for my english - grammar and spelling errors. If You want, You should correct me.

My name is Magdalena, I'm 21 years old. What else..

Yes, I have eating disorder, but it is not an anorexia. Food is my major obsession, I think about it all the time. I think I have a BINGE EATING or COMPULSIVE OVERATING. I wrote "or" because in polish it is a synonym.

You can google it.

Thursday, 21 January 2010

pożalę się jeszcze

Strasznie dużo jem i to mnie niepokoi. :(
to nie tak, że mam większy apetyt, ja wciskam w siebie na siłę jedzenie, aż mi się wymiotować chce. Nie mogę się opanować. Boże, tak jakbym miała napad od dwóch tygodni. Już naprawdę wolałam głodówki niż to co teraz. Nie wymiotuję oczywiście.. Nie wiem, co jest gorsze. Nie mam pieniędzy, żeby iść do psychologa a na wizytę refundowaną nie mam co czekać.

Nie jestem głupia i wiem, że takie sprawy to zaburzenia emocjonalne, które muszą mieć gdzieś swoje ujście. Ale nie mam z kim szczerze porozmawiać, a tu nikt nie zagląda. Nawet nie ma mnie kto pilnować, bo mieszkam sama.

Jestem zmęczona tym, że ciągle myślę o jedzenie. Tak bez przerwy, wieczorem zasypiając myślę o tym, co zjem na śniadanie. Przy śniadaniu myślę, co zjem po nim. Podczas obiadu - o deserze. A czasem przez godzinę lub dwie nie mogę się opanować i jem nerwowo jedną rzecz za drugą.
Wczoraj np.: zjadłam kanapkę z nutellą, pół paczki chrupek, kolejną kanapkę, dokończyłam chrupki serowe (sic!) i zabrałam się za słoik nutelli już bez chleba. Potem była owsianka, sok marchewkowy, kawa i pół litra wody. Jabłko. Kanapka z serem białym. Ile mi to zajęło? 40 min? Zastanwiam się czy czegoś nie pominęłam, była chyba jeszcze mała paczka czipsów. Pewnie pomidor. Nie pamiętam wszystkiego, bo robię to w szale. Wpadam w stan manii.
Brzuch mnie rozbolał i zasnęłam.

Źle się z tym czuję, bardzo źle. Bardzo nie lubię swojego ciała, do tego stopnia, że nienawidzę się myć,. Bo wtedy muszę się rozebrać i dotykać. Brzucha, biustu, ud..

Potrzebuję pomocy, sama nie daję rady.
Sama mogę tylko jeść. :(

Wednesday, 20 January 2010

ale w nauce...

ale w nauce mi idzie i to całkiem nieźle.
Idę jak burza, piątka za piątką.
Śmieję się w twarz przeciętniakom.

To miłe uczucie, połechtać się jedną z czterech piątek na roku.

Tylko szkoda, że te oceny nie są mi do niczego potrzebne. Wiedza, owszem tak. Ale oceny?
No, może stypa będzie wyższa za rok.

PS: idę po wpis,
kolejne b.db czeka.

Tuesday, 19 January 2010

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana. życie śmierdzi i jest idiotyczne.

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana.
życie śmierdzi i jest idiotyczne.

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana.
życie śmierdzi i jest idiotyczne.

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana.
życie śmierdzi i jest idiotyczne.

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana.
życie śmierdzi i jest idiotyczne.

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana.
życie śmierdzi i jest idiotyczne.

wszystko mi się nie podoba, jestem niezadowolona, zmęczona i beznadziejnie zdołowana.
życie śmierdzi i jest idiotyczne.

Sunday, 17 January 2010

nic nowego, kolejna porcja śmierdzących liter

tak bardzo nienawidzę siebie
tego, że spierdoliłam sobie życie, nie wykorzystałam szans, które miałam, nie zbudowałam przyjaźni z nikim.

Moge sobie teraz sama pogratulowac, urwać łeb i nasikać do środka.

KURWA

nawet samokrytyczne obrzucanie się stęchłym gównem nie pomaga mi przerwać spiralę frustracji

jebie mnie co myslisz czytajac te wpisy
naprawde, pierdoli mnie to

Saturday, 16 January 2010

na co kurwa ten tytuł?

Jestem brzydka. Beznadziejna, gruba i nudna.

Mam paskudną twarz, taką pospolitą.

Z dnia na dzień jest gorzej, jestem coraz bardziej stara. Nie tylko fizycznie, całą sobą stanowię pomnik geriatrycznej osobowości. Wiecznie zgarbiona, skrzywiona, szuram nogami. Nawet chodzić już normalnie nie potrafię. Jestem pełna ułomności. Nawet włosów nie potrafię sobie ułożyć. Nie znam dobrze żadnego obcego języka, zresztą w polskim robię błędy. Wszystko mnie nudzi a jak mnie coś zaczyna interesować, to okazuję się za mało inteligentna, ładna, sprytna, wytrwała, zdolna by to robić. Do niczego się nie nadaję. Jedynie do prostej pracy biurowej a i tam bywa, że ksero jest w stanie mnie pokonać.

Obżeram się. Jak jestem zła, to zjadam wszystko, co mam w lodówce. Mam taką małą lodówkę, więc to nie trudne.

Jestem tak załamana, że nic nie umiem już zrobić. W sumie dobrze, że nikt tego nie czyta. Trzeba jakoś udawać, że wszystko jest ok. Bo nawet gdy próbuję przemycić zły humor, niezadowolenie z siebie słysze: „oj weź przestań pierdolić”. A porównywanie mojej tragedii wewnętrznej do dzieci bez ręki i głowy na mnie nie działa. Nic mnie to nie obchodzi, że ktoś ma gorzej. Obchodzi mnie, że inni mają lepiej. Brakuje mi życia, takiego jak miałam. Nie potrafię się pogodzić z tym, że marzyłam o wyżynach a okazałam się szarym pracownikiem wielkiej chińskiej fabryki.