Saturday, 16 January 2010

na co kurwa ten tytuł?

Jestem brzydka. Beznadziejna, gruba i nudna.

Mam paskudną twarz, taką pospolitą.

Z dnia na dzień jest gorzej, jestem coraz bardziej stara. Nie tylko fizycznie, całą sobą stanowię pomnik geriatrycznej osobowości. Wiecznie zgarbiona, skrzywiona, szuram nogami. Nawet chodzić już normalnie nie potrafię. Jestem pełna ułomności. Nawet włosów nie potrafię sobie ułożyć. Nie znam dobrze żadnego obcego języka, zresztą w polskim robię błędy. Wszystko mnie nudzi a jak mnie coś zaczyna interesować, to okazuję się za mało inteligentna, ładna, sprytna, wytrwała, zdolna by to robić. Do niczego się nie nadaję. Jedynie do prostej pracy biurowej a i tam bywa, że ksero jest w stanie mnie pokonać.

Obżeram się. Jak jestem zła, to zjadam wszystko, co mam w lodówce. Mam taką małą lodówkę, więc to nie trudne.

Jestem tak załamana, że nic nie umiem już zrobić. W sumie dobrze, że nikt tego nie czyta. Trzeba jakoś udawać, że wszystko jest ok. Bo nawet gdy próbuję przemycić zły humor, niezadowolenie z siebie słysze: „oj weź przestań pierdolić”. A porównywanie mojej tragedii wewnętrznej do dzieci bez ręki i głowy na mnie nie działa. Nic mnie to nie obchodzi, że ktoś ma gorzej. Obchodzi mnie, że inni mają lepiej. Brakuje mi życia, takiego jak miałam. Nie potrafię się pogodzić z tym, że marzyłam o wyżynach a okazałam się szarym pracownikiem wielkiej chińskiej fabryki.

0 comments: