Zastanwiam się właśnie nad istotą przyjaźni. Nigdy nie miałam wielu przyjaciół. Po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że było ich zaskakująco mało. Dwie? Trzy, trzy osoby. Chłopak i dwie dziewczyny. Z dwójką z nich nie mam w ogóle kontaktu. Z trzecią osobą czasem koresponduję przez Internet. Robert. Agata. Justyna. Kolejność wymieniania nie jest przypadkowa. Zaczęłam od osoby, z którą zaprzyjaźniłam się najwcześniej, jednocześnie, to ta, która pozostawiła w moim sercu największą ranę. Nigdy wcześniej nie myślałam, że to tak (sic!) się skończy.
Bo cóż to jest przyjaźń? Arystoteles powiada, że jest jedną z cnót. Wyróżnia przyjaźń idealną, która jest wartością samą w sobie. Jego filozofia jednak zakłada istnienie przyjaźni opartej na pewnym celu, który ludzie chcą zrealizować. Może to być przyjemność czy też użyteczność.
Głupia! Nigdy więcej tak nie ufaj ludziom! Dotarło do mnie wreszcie, że przyjaźń to coś bardzo niezdrowego. Przebywając z kimś często, przywiązałam się to tej osoby. Tym trudniej znieść rozstanie. To chyba nawet więcej niż miłość. Przyjaźń jest pozbawiona wszelkich cech negatywnych. Nie ma w niej zazdrości a po rozstaniu nie powinno pojawić się cierpienie. Moja przyjaźń była cudowna. Nieświadoma, ślepa na otaczającą mnie rzeczywistość wkładałam w to uczucie całą siebie. Nie sądziłam, że kiedyś się skończy. Żadna. Pomimo, że jedna się skończyła, ja brnęłam w następną. W rezultacie z przyjaciela zostało mi kilka wspomnień i zdjęcie przyklejone przy łóżku. Niby wszystko między nami skończone, nie mam od nich wieści od dawien dawna. Gdybym kogoś spotkała (spotkałam!) na ulicy, nie miałabym o czym rozmawiać. Życie toczy się dalej i tylko gorzki smak w ustach pozostał. Obiecujące znajomości okazały się być kolejną pomyłką. Godziny spędzone razem na rozmowach i wspólnych zainteresowaniach, teraz nie mają żadnego znaczenia.
Pytam się czemu? Dlaczego to wszystko się teraz dla Was nie liczy? Jestem bardzo wrażliwą kobietą, wszystko, absolutnie wszystko biorę sobie do serca. Czasem kilkaset razy analizuję jedną, błahą rozmowę. Choć mam ochotę do Was napisać i rzucić się na szyję przy najbliższej okazji, to tego nie zrobię. Coś w środku mnie zastygło. Coś w środku mnie bardzo cierpiało i teraz nie chce tego więcej. Coś w środku mnie, wie, że dla Was już nie istenieję. A te zdjęcia przy łóżku? Nie potrafię ich zdjąć, przypominają mi,że kiedyś byłam dla Was ważna.


0 comments:
Post a Comment