Thursday, 10 September 2009

na fali

Doszło do tego, ze jedyna osoba z która sie obecenie widuje jest przeze mnie oplacana. Place za spotkania. Boze. Juz to widze, za kilka lat, 10 czy 15 bede powazna pania. Menadżer czy dyrektor. W każdym razie ambitnie do gory bede szla. Ale po pracy, w ktorej wszyscy beda musieli mnie sluchac. Po kilka godzinach spedzanych z ludzmi, ktorym poniekad bede placic, wroce do mieszkania. Pewnie bede jezdzic zajebistym samochodem. Takim z napedem na 4 kola i skorzana tapicerka. Wroce do mieszkania i co? Nie bede miala do kogo sie odezwac.
Kurwa jebana mać.

Moze i jęcze, jestem nieznosnia. Jestem wkurwiajaca, duzo mowie. Wydaje wszystkie pieniadze na ubrania. Moze i jestem egoistka. Moze tak. I nie lubie jak ktos mi mowi, co mam robic.
Nie wazne juz. Nikt mi nie jest potrzebny. Przeciez mozna za wszystko zaplacic. Kartą master kard.

2 comments:

Anonymous said...

Oj Magdaleno...
TO po co spotykasz sie z jakims nieudacznikiem, ktory sam na siebie (nie wspominajac nawet o was obojgu) zarobic?

Magdalena said...

nie o tym był post, ale to co napisałeś/łaś to prawda. a po co, to nie wiem. we wczorajszych wysokich obcasach był artykuł o takich jak ja, ale po co? nie wiem.